2 Obserwatorzy
2 Obserwuję
Nigrum

Nigrum

Teraz czytam

19 razy Katherine
John Green
Listy
Jack Kerouac, Allen Ginsberg
Pan Mercedes
Stephen King

Apokalipsa Z: Początek końca

Apokalipsa Z: Początek końca - Manel Loureiro „Apokalipsa Z „ to czysta degradacja przestrzeni odpowiadającej za pozytywne myślenie. Jest głęboko zakorzenionym wirusem zabijającym te nieliczne strefy w których odnajdujemy takie pojęcia jak ‘ wiara ‘ i ‘nadzieja’. Niszczy spokój myśli bezpiecznie zakamuflowanych gdzieś w czeluściach naszego umysłu. Emocje towarzyszące nam podczas lektury nie należą do najprzyjemniejszych. W worku pełnym okropności doszukujemy się właśnie tego , czego boimy się najbardziej – utraty kontroli nad ciałem, a nawet duszą. Martwy, jednak żywy. Bezwolny, mimo tego zabójczo szybki. Nieprawidłowość ożywiona głupotą ludzką… Same koszmary rodzące się w głowie prostolinijnego człowieka. Żywe trupy, zombie przeważnie znajdowały swój dom w krajach tak nam odległych czasowo jak dajmy na to Ameryka. Za sprawą Manela Lourego zobaczyliśmy te potwory w Madrycie, Polsce, Rosji …Europie. Czyli w miejscach uważanych przez nas jako nietykalne. Przyznam , że podczas lektury czułam się wyjątkowo nieswojo. Manel Laury zadziałał niebywale sprytnie przedstawiając nam opowieść o narodzinach żywych trupów w formie niecodziennego pamiętnika- najpierw bloga, potem dziennika. Nie jest to oczywiście nowatorski pomysł, ale połączone z doskonałym kunsztem pisarskim tegoż autora daje skrupulatny zapis najgorszego horroru jaki może dotknąć niczego niespodziewającego się człowieka. Główny bohater nie jest szarym obywatelem. To bogaty adwokat mieszkający nie w domu , a w fortecy, co zresztą staję się dla niego podarowaną przez los kartą życia . Ma kota, wspaniałe ubrania , sprzęty domowe… Życie pełne luksusów nie danych zwykłym obywatelom na co dzień. Pewnego dnia odkrywa wraz z milionami ludzi , ze świat przestał być bezpieczny – stał się hermetycznym zbiorowym grobem. A za sprawą czego? Nieświadomości ludzkiej, przypadku, głupoty… czyli tego , co na co dzień jest źródłem wielu nieporozumień na skale mikro. Nagłość z jaką mnożą się problemy zaskoczy niejednego. W ciągu kilku tygodni bohater mierzy się ze śmiercią , upodleniem ludzkim , stratą … Staje się pełnokrwistym człowiekiem, świadomym swej kruchości i śmiertelności. Stawia sobie cele linearne – przeżyć , znaleźć schronienie . Nic poza to. Pieniądze nie mają wartości , nawet przyjaźń czy miłość. Z każdym dniem nabiera większego ‘wyrachowania’, doświadczenia jak się okazuję później niezwykle mu potrzebne. Książka ma w sobie coś zgniłego. Makabryczne obrazy malowane przez Manela mogą odstraszyć nie jednego. Pisarz ten nie bawi się w pół środki, zniszczone, spalone i zgrabione miasto usiane trupami nie pachnie różami i nie przypomina tych jawiących się często w katastroficznych filmach. Trzymamy w rękach książkę o zombie dokonujących zagładę. Przez chwilę wahamy się czy czytając tą że makabrę… sami nie staniemy się jej częścią i na zawsze opuścimy bezpieczny kącik we własnym pięknie ułożonym świecie. Powiem wam jedno, wątpliwości to zdrowa oznaka. Oznaka naszej poczytalności , ale książka powinna być przez nas przeczytana. Z racji tego , że … nigdy nie będziemy pewni czy aby jakiś wirus nie plądruje zapomnianego kraju sąsiadującego nam . ;)