2 Obserwatorzy
2 Obserwuję
Nigrum

Nigrum

Teraz czytam

19 razy Katherine
John Green
Listy
Jack Kerouac, Allen Ginsberg
Pan Mercedes
Stephen King

Chemia śmierci

Chemia śmierci - Simon Beckett Lekturę "Chemia śmierci" Simona Becketta mogę podzielić na trzy etapy: Etap I ( zauroczenie) Historia antropologa sądowego zaczęła się dość obiecująco. Przystojny lekarz przyjeżdża do miasteczka Manham aby uciec przed wspomnieniami dotyczącymi zmarłej żony i córki. Nikt nie zna jego przeszłości. Bohater czuję się względnie szczęśliwy póki dwójka dzieci nie odnajduje na mokradłach ciała kobiety we wczesnym stadium rozkładu... Wyrażałam same " ochy i achy", piękna sceneria, piękni ludzie. W dużym skrócie "Chemia śmierci" spodobała mi się. Etap II ( wątpliwości i wstrzemięźliwość) Odłożyłam książę na półkę już następnego dnia z niemałym rozczarowaniem dotyczącym przebiegu akcji.Miałam ochotę zapytać, Why? Ciekawa historia nagle zamieniła się w banalną i łatwą do rozszyfrowania. I tak książka przeleżakowała tydzień, póki po raz kolejny odważyłam się po nią sięgnąć. Etap III( zaślubiny:)) Wątpliwości , które targały mną z początku rozwiały się, gdy dotarłam do zakończenia książki.Przeczulona na punkcie ciekawych zagadek detektywistycznych , jakże zdziwiłam się , kiedy nie odgadłam tożsamości mordercy! Potem dostrzegłam inne walory dzieła Simona Becketta. Doskonale budowane napięcie utrzymane do końca,świetnie opisana historia Henry'ego o skłonnościach psychopatycznych i oczywiście antropolog sądowy w roli głównej( gorący temat na półkach odkąd pojawiła się na rynku "Trupia Farma") . Mimo,że poczułam się oszukana rozwojem akcji jestem usatysfakcjonowana zakończeniem. Prawdopodobnie moje rozczarowanie pojawiło się wskutek inspirującej propagandy znajdującej się na okładce. Trochę przereklamowało to "towar". Nauczyłam się , aby nigdy nie wierzyć okładkom!;) Podsumowując,"Chemia śmierci" to książka ciekawa, chwilami przerażająca i skutecznie przyciągająca uwagę czytelnika w odpowiednich momentach. Gdybym przyznawała medale jak na olimpiadzie niestety książka Simona Becketta nie znalazłaby się na podium. Czwarte miejsce też jest dobre:)